Blog Numizmatyka

Złoto, monety, srebro, banknoty itd.

Indianin na amerykańskim bawole

Drugą najbardziej znaną amerykańską monetą inwestycyjną jest wykonana z 24-karatowego złota (próby Au 9999) jednouncjowa pięćdziesięciodolarówka o średnicy 32,8 milimetra oraz grubości 2,8 milimetra, nazywana Amerykańskim Bawołem (Golden American Buffalo) emitowana od 2006 roku najpierw przez United States Mint, a później aż do dzisiaj przez mennicę West Point z Nowego Jorku. Ta złota bulionówka jest również oficjalną monetą obiegową w Stanach Zjednoczonych. Na początku American Buffalo oferowany był wyłącznie, jako moneta o wadze 1 uncji z nominałem 50 USD. Jednakże od roku 2008, w związku z ogromnym zainteresowaniem, jakim cieszyła się wśród inwestorów, pojawiły się także wersje z zawartością złota w ilości: 1/10, 1/4 oraz 1/2 uncji o nominale odpowiednio: 5, 10 oraz 25 USD. Jako ciekawostkę należy również wspomnieć, że Amerykański Złoty Bawół to pierwszy przypadek, kiedy rząd USA zgodził się, aby monety dostępne dla ogółu społeczeństwa można bić ze złota o najwyższej czystości.

Bardzo ciekawa historia związana jest z awersem monety, na którym umieszczony został bardzo popularny wizerunek Głowy Indianina. Jest to zmodyfikowana wersja słynnego projektu o nazwie Indian Head autorstwa Jamesa E. Frasera z 1913 roku. Projekt ten na przestrzeni lat był wielokrotnie wykorzystywany na innych amerykańskich monetach. Numizmatycy doskonale wiedzą, że wizerunek Indianina, to w gruncie rzeczy połączenie twarzy wodzów trzech Indiańskich plemion zwanych: Big Tree, Iron Tail oraz Two Moons.
Continue reading

(Trojański) Liść Klonowy

Drugi, po Stanach Zjednoczonych, wielki kraj w Ameryce Północnej także zapragnął mieć monetę inwestycyjną i dlatego od 1988 roku w Kanadyjskiej Mennicy Królewskiej (Royal Canadian Mint) bije swój Liść Klonu (Maple Leaf). To srebrna moneta o wadze 1 uncji trojańskiej, średnicy 38 milimetrów i nominale 5 dolarów kanadyjskich (jest w oficjalnym obiegu płatniczym), posiadająca rządową gwarancję jakości, a jej zaletą jest między innymi to, iż jest wykonywana ze srebra o najwyższej możliwej czystości (próba Ag 9999), dzięki czemu zyskała miano „najczystszej srebrnej monety”.

Niezmiennie cieszy się ona wielkim zainteresowaniem inwestorów, a jej coroczne emisje wykupywane są dosłownie na przysłowiowym pniu. Wyjątkowość srebrnego Maple Leaf potwierdza również fakt, że jako jedna z nielicznych monet na całym świecie bita jest ze wszystkich najszlachetniejszych kruszców, dlatego zainteresowani mogą ją nabyć także w złocie, platynie i palladzie.

Na awersie tej kanadyjskiej monety bulionowej widnieje popiersie Królowej Brytyjskiej Elżbiety II, poza tym umieszczone jest tam oznaczenie nominału (5 DOLLARS), rok emisji oraz napis ELIZABETH II. Rewers jest raczej nietypowy, gdyż nie umieszczono na nim godła Kanady, jakby należało się tego spodziewać. Znalazł się tam za to bardzo rozpoznawalny symbol narodowy kraju, czyli stylizowany klonowy liść o jedenastu wierzchołkach oraz napisy: FINE SILVER 1 OZ ARGENT PUR 9999 – informujący o wadze i próbie srebra oraz CANADA – jako wskazanie kraju emisji. Continue reading

Bankoty GG z emisji marzec 1940 roku.

Prowadzący rządy na ternie utworzonego na części okupowanych terenów polskich Generalnej Guberni Hans Frank już od pierwszych dni swoich rządów rozpoczął wprowadzania niemieckiej polityki administracyjnej na podległym mu terenie. W skład tej polityki wchodziła również polityka monetarna. Rozpoczęto więc wymianę polskich pieniędzy różnicując kwoty jaki można było wymienić od narodowości. Już we wrześniu 1939 roku powołał Bank Emisyjny w Polsce jako bank, który miał sprawiać nadzór nad polityką pieniężną GG, na jego prezesa mianował Feliksa Młynarskiego. Bank ten 1 marca 1940roku wyemitował banknoty, które miały obowiązywać na terenie GG. Były to nominały 1,2,5,10,20,50,100 oraz 500zł. Większość tych banknotów było wzorowanych na banknotach polskich z okresu między wojennego, jedynie banknot o najwyższym nominale 500zł był autorskim projektem Leonarda Sowińskiego. Na awersie wszystkich banknotów widniały podpisy prezydenta banku F. Młynarskiego oraz jego zastępcy Rudolfa Jędrzejowskiego, stąd też ich popularna nazwa – „młynarki”. Papier użyty do produkcji tych banknotów miał kolor kremowy i charakterystyczną cechą jest to, że odcienie druku różniły się od siebie w zależności od serii oraz drukarni w jakiej zostały wykonane. Trzy drukarnie zajęły się realizacją druku polskich banknotów z okresu okupacji – była to Wytwórnia Papierów Wartościowych w Warszawie, zakłady graficzne Banku Emisyjnego w Krakowie oraz Wiener Staatsdruckerei. Na awersie wszystkich banknotów na czerwonym tle umieszczono siedmiocyfrowy numer seryjny oraz literę serii. Wszystkie banknoty posiadały znaki wodne, najczęściej to była siatka z jasnych i ciemnych pasków (na niższych nominałach) oraz siatka z rombów (na wyższych). Jedynie na banknocie 500zł jako znak wodny użyty był rysunek głowy górala w kapeluszu na marginesie. Banknoty wyemitowane przez wadze Generalnej Guberni były dość łatwe do podrobienia, dlatego stwierdzono dość sporo ich fałszywek w obiegu. Były one w obiegu do 10.01.1945, kiedy to Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego dekretem unieważniło te banknoty.

Gulden gdański w zastępstwie marki niemieckiej

Historia Banknotów Wolnego Mitasa Gdańska to okres międzywojenny kiedy to Wolne Miasto Gdańsk jako suwerenne miasto posiadało swoją oficjalną walutę stanowiącą środek płatniczy na jego terenie. Walutą tą był Gulden gdański. Ponieważ przeważającą cześć ludności terytorium Wolnego Miasta Gdańska stanowiła ludność niemiecka napisy na banknotach były w języku niemieckim. Gulden obowiązywał od roku 1923, wcześniej w latach 1020-1023 w obiegu była marka niemiecka, był to jednak okres kiedy na rynku brakowało pieniądza, drukowano wtedy lokalny pieniądz który nie był jednak oficjalnym środkiem płatniczym. Gulden gdański najpierw był wydawany przez Gdańską Kasę Centralną która zajmowała się emisja pieniędzy tylko przejściowo do momentu utworzenia w 1924 roku Banku Gdańskiego. Gank Gdański miał kilka oddziałów w mieście. Wydawał on banknoty o różnych nominałach na których widniały słynne miejsca z rejonu Gdańska. Monety natomiast wybijano w mennicy w Berlinie oraz niektóre nominały w Holandii. Wybuch II wojny światowej w dniu 1 września 1939 r. spowodował ze Wolne Miasto Gdańsk przestało istnieć a Gdańsk został przyłączony di II Rzeszy. Następnie zarządzeniem władz wprowadzono na terenie byłego Wolnego Miasta Gdańska walutę markową Rzeszy Niemieckiej likwidując w ten sposób odrębny system monetarny Wolnego Miasta. Zarządzaniem z dnia 7 września 1939 roku ministra gospodarki i ministra finansów Rzeszy Niemieckiej ogłoszono w dzienniku urzędowym „Reichsgesetzblatt”, iż kurs guldena gdańskiego wynosi 70 fenigów niemieckich. Gulden gdański obowiązywał do 30 września 1939 r. Po tym terminie istniała możliwość wymiany banknotów guldenowe Banku Gdańskiego oraz monety gdańskie po 5 i 10 guldenów na marki niemieckie do dnia 15 października 1939 r. Wymiany można było dokonać w niemieckich kasach państwowych na znajdujących się terenie byłego Wolnego Miasta Gdańska. Dzisiaj ta walut ma dużą wartość kolekcjonerską. Jako rekwizyt historyczny jest pożądana prze muzea. Natomiast wartość monet z tego okresu w zależności od ich stanów sięga kilkuset złotych.

Banknoty emisji 15 stycznia 1946roku

Po emisji pierwszych banknotów najpierw przez Centralną Kasę Resortów, a następnie przez odrodzony Narodowy Bank Polski okazało się szybko, że potrzeba wymienić klisze na podstawie których wykonywano polskie znaki pieniężne, z uwagi na bardzo duży stopień zagrożenia fałszerstwem . Szczególnie podatne na fałszerstwa były banknoty o nominałach 500zł obu serii z 1944 roku i ostatecznie wycofano je 16 września 1946 roku, jednak w bankach można było je wymienić do połowy grudnia 1946roku. W styczniu 1946 roku wyemitowano do obiegu nowe banknoty o nominale 500 oraz 1000zł. Banknot o nominale 500zł, z tej emisji miał wielkość 176 x 94 mm. Był utrzymany w kolorystyce zielono – stalowej. Awers banknotu zdobiły rysunki rybaka oraz Stoczniowca. Banknot był zaprojektowany przez Wacława Borowskiego, a wydrukowano go w łódzkiej Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Na awersie znajdziemy również podpisy zarządu banku centralnego – Narodowego Banku Polskiego. W dolnej części banknotu znajdziemy oznaczenie serii oraz sześciocyfrowego numeru w kolorze czerwonym. Banknot posiada znaki wodne w kształcie ciemnych oraz jaśniejszych liter W na całej powierzchni banknotu. Rewers jest ozdobiony rysunkiem Gdańska od strony Wełtawy. Kolejnym banknotem wyemitowanym w tym dniu był banknot o nominale 1000zł. Zaprojektowany również przez Wacława Borowskiego był większy od banknotu 500zł i miał wymiary 182 x 97 mm. Awers banknotu był ozdobiony socrealistycznymi rysunkami postaci górnika i robotnika. Na marginesie oraz pod podpisami zarządu NBP widnieje seria oraz numer w kolorze czerwonym, przy czym numer jest już siedmiocyfrowy. Podobnie jak w przypadku 500żł banknot ten posiadał znaki wodne o kształcie liter W na całej jego powierzchni. Na rewersie umieszczono rysunek pejzażu miasta przemysłowego, pod którym widnieje notka prawna. Cały banknot jest utrzymany w ciepłych czerwonych kolorach. Banknoty były w obiegu do 8 listopada 1950 roku kiedy w drodze reformy pieniężnej zostały wymienione na nowe. Do tej pory wyemitowano 37728000 sztuk tego banknotu.

Polska Marka w latach 1918-1920

W 1916 roku na terenie Generalnej Guberni powstał twór pod nazwą Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa. Był to utworzony rzez Rząd Rzeszy Niemieckiej bank emisyjny, który na terenie podległym emitowała bilety marki polskiej jako obowiązującą walutę. Już w 1917 roku zdecydowano się, że w razie odzyskania niepodległości – to właśnie bilety marki niemieckiej będą tymczasową walutą polską. W 1918 roku przejęto kontrolę nad Polską Krajową Kasą Pożyczkową, jednak dopiero w następnym roku PKKP wyemitowała pierwsze banknoty, za które Polska brała całkowitą odpowiedzialność. Za wcześniejsze emisje zgodnie z uchwałą odpowiadał bank centralny Rzeszy Niemieckiej. Pierwszym banknotem jaki był właśnie przez Polskę wyemitowanym było 500mkp. Na banknocie widniała klauzula prawna o następującej treści: : „Państwo Polskie przyjmuje odpowiedzialność za wymianę niniejszego biletu na przyszła polską walutę według stosunku, który dla marek polskich uchwali Sejm Ustawodawczy”. Już w lutym 1919 roku było wiadomo, że marka polska jest tymczasowym tworem, który będzie wymieniony na złotego polskiego. Z różnych przyczyn ta wymiana musiała być przełożona i dopiero w 1924 roku marka polska została całkowicie wymieniona. Jednak do tego czasu PKKP dokonała emisji marek o różnych nominałach. Po emisji pierwszego biletu szybko na rynku ukazały się banknoty o nominałach 1,2,5,10 oraz 100 marek polskich, przy czym 100 marek było w dwóch odmianach, zwykłej i z podobizną Tadeusza Kościuszki. Bilety tej emisji bardzo się od siebie różniły jeśli chodzi o szatę graficzną. W maju i sierpniu 1919 roku PKKP wyemitowała następne bilety na których widać nie tylko Kościuszkę ( na nominałach 1,10,100 oraz 1000mkp) ale i Królową Jadwigę (1,20, 500mkp) czy też Bartosza Głowackiego – emisja 5mkp. W późniejszym czasie doszło do emisji również banknotów o nominale 1/2mkp z podobizną Kościuszki oraz 500mkp z podobizną zarówno Kościuszki jak i Jadwigi (emisja z 2 lutego 1920roku). Hiperinflacja jaka powstała po wojnie z bolszewikami wymusiła emisję banknotów w wysokich nominałach, które często miały wartość papieru na którym były drukowane.

Legendarna moneta.

Osadzony na tronie Stanisław August Poniatowski bardzo szybko rozpoczął reformę systemu monetarnego. Ciężko jest ocenić jej skuteczność, na pewno jednak należy z podziwem odnieść się do pomysłu na tę reformę. W zasadzie nie było w niej żadnego nowego, nieznanego dotychczas w świecie rozwiązania, a jednak całość była absolutnym unikatem.
Pierwszym skopiowanym rozwiązaniem było przyjęcie za podstawę tworzonego systemu znanej powszechnie stopy menniczej. Wybrano grzywnę kolońską, która stosowana była między innymi w Prusach.
Po drugie, ogólną zasadę funkcjonowania systemu monetarnego przyjęto, podobnie jak w większości krajów europejskich, z wzorami holenderskimi. Jednak żadne z dwóch powyższych rozwiązań nie zostało przeszczepione w polskie realia bezpośrednio, ponieważ Stanisław August poniatowski stworzył własną hierarchię systemu monetarnego, dziś powiedzielibyśmy, że wybrał nominały monet.
Jednak i one nie były de facto rozwiązaniem nowym. Poszczególne jednostki monetarne z powodzeniem od wielu, wielu lat funkcjonowały na ziemiach polskich, choć, oczywiście, w bardzo różnych wariantach. Jednak co do zasady, monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego nie były żadną rzeczywista nowością. Znalazły się wśród nich dwie, niemalże legendarne, a na pewno uświęcone tradycją jednostki monetarne, jak na ironię najniższa i najwyższa, czyli odpowiednio szeląg i dukat.
Zwłaszcza złote dukaty w dziejach polskich przewijały się dość często, czego dowodem mogą być do dziś istniejące przysłowia i powiedzenia, a także serwie wydanych stosunkowo niedawno dukatów czy też używanie tejże nazwy w najróżniejszych projektach, niekoniecznie związanych z polityką monetarną czy numizmatyką. Przy tym wszystkim jednak zapomina się, że oryginalne dukaty koronne były, owszem, monetami o największej wartości, jednak nie należały ze skośnym rantem do monet o najbardziej złożonym i atrakcyjnym wyglądzie.
Dukaty koronne były raczej prostymi monetami bitymi w przeciętnym nakładzie kilku tysięcy sztuk rocznie, tylko rekordowo sięgającym kilkunasty tysięcy, z rekordem ustalonym prawdopodobnie w roku tysiąc siedemset dziewięćdziesiątym pierwszym, wynoszącym około trzydziestu trzech tysięcy egzemplarzy. Do dziś większość z tego nakładu oczywiście nie przetrwała, w związku z czym posiadacze złotych dukatów mogą mówić o sporym szczęściu.

Srebrny żaglowiec.

Monety obiegowe 1923-2009 należą do bardzo zróżnicowanych pod każdym względem. Największą różnorodność można zauważyć jednak w okresie dwudziestolecia międzywojennego, gdzie bito zarówno prostsze, jak i bardziej skomplikowane wzory monet, a wszystko to w zagrożeniu hiperinflacją, ale mimo to z głową i jednocześnie naprawdę estetycznie.
Znana jest dość szeroko wśród kolekcjonerów na przykład srebrna dwuzłotówka z żaglowcem. Jak wszystkie monety obiegowe 1923-2009 przygotowane w okresie międzywojennym miała ona sporą średnicę, bo aż dwadzieścia dwa milimetry. Data bicia tej monety jest niestety tylko jedna: tysiąc dziewięćset trzydziesty szósty. Niezbyt duży był też nakład, który nie wyniósł nawet czterech milionów sztuk. Do dziś zresztą dość spora ich część znajduje się w kolekcjach, nie tylko zresztą w Polsce. I w dodatku akurat żaglowiec jest monetą, która mieści się w dolnych klasach cenowych numizmatyków, ponieważ za monetę w stanie idealnym trzeba zapłacić około dwustu złotych, natomiast dolna granica ceny kształtuje się w okolicach dwudziestu- trzydziestu złotych.
Z klasycznym rewersem to awers budzi największe pożądanie do tej monety. Przedstawia on czteromasztowiec pod pełnymi żaglami w czasie rejsu po morzu. Pod zaznaczoną falującą powierzchnią morza znajduje się napis „2 złote 2”. Jest to jedna z najbardziej drobiazgowo projektowanych monet obiegowych 1923-2009, co zresztą widać od razu, a rozpoznać można choćby po bardzo dużej ilości krótkich, ale stosunkowo głębokich wcięć wzoru.
Według wielu kolekcjonerów, moneta ta, gdyby była wybita w innym kruszcu, albo przynajmniej mniejszym nakładzie, mogłaby stać się prawdziwą kratką dla kolekcjonerów, którzy dziś chętnie włączają ją do swoich zbiorów. Z drugiej jednak strony, sytuacja gospodarcza Drugiej Rzeczpospolitej nie była na tyle dobra, żeby zajmować się wybijaniem wielu monet kolekcjonerskich, zatem stawały się nimi w sposób naturalny te z monet obiegowych, które z różnych przyczyn były wybite w mniejszym nakładzie albo były szczególnie ładne, jak właśnie wspomniany wyżej żaglowiec.
Często zresztą dołączany jest on wcale nie do kolekcji monety obiegowych 1923-2009, ale do kolekcji których tematem przewodnim są statki i okręty, podróże albo marynistyka, bo są to jedne z bardzo często budowanych tematów, a i materiału nie brakuje, ponieważ nie tylko monety obiegowe 1923-2009 często poruszały tematykę szczególnie istotną dla państwa, a więc między innymi handel.

Historia Mennicy Polskiej

Historia Mennicy Polskiej sięga roku 1766. Wtedy właśnie król Polski Stanisław August podjął decyzję o założeniu fabryki monet, chociaż pierwsze projekty dotyczące powstania mennicy pochodzą z roku 1764. Ambicją władcy było założenie firmy, której celem pierwszorzędnym byłoby wykonywanie najpiękniejszych monet na całym kontynencie europejskim. Król odniósł sukces, a efekty jego pomysłowości możemy podziwiać do dnia dzisiejszego, i nie ma żadnych prognoz, by w przyszłości cokolwiek miałoby ulec jakimkolwiek zmianom. Mennica Polska mieści się w Warszawie przy ulicy Pereca 21 i produkuje – poza monetami – również numizmaty, które są później wysyłane poza granice Polski.
Narodowy Bank Polski jest emitentem wszystkich dostępnych pieniędzy w naszym kraju (nie tylko monet, ale również banknotów), ale Mennica Polska jest jedynym miejscem w Polsce, w którym produkowane są monety obiegowe i kolekcjonerskie, w tym także monety próbne. Dodatkowo firma zajmuje się wykonywaniem zleceń nadesłanych od zagranicznych przedsiębiorstw numizmatycznych.
Do typowych zadań Spółki Mennicy Polskiej należy oczywiście bicie monet próbnych, kolekcjonerskich i w głównej mierze obiegowych, ale także projektowanie i wytwarzanie medali i odznaczeń. W roku 2006 firma dostała prestiżową nagrodę za najpiękniejszą monetę obiegową świata, co stanowi o ugruntowanym podłożu całej działalności. Owa nagroda dotyczyła monety o nominale dwóch złotych i o nazwie Expo 2005. W roku 2009 produkty tworzone w Mennicy Polskiej zostały docenione przez jurorów ekskluzywnego konkursu Machina Design, w skład których wchodziły takie osobistości jak Ewa Minge, Andrzej Pągowski czy Paolo Pininfarina.
Dzięki urządzeniom znajdującym się w warszawskiej mennicy możliwe jest produkowanie dukatów lokalnych, z czego skorzystało już ponad dwieście miast i samorządów w całej Polsce. Jest to stosunkowo nowa usługa oferowana przez omawianą firmę, ale mimo to cieszy się ona sporym zainteresowaniem.
Obrót metalami szlachetnymi czy działalność deweloperska nie powinna w dzisiejszych czasach dziwić nikogo, kto ma choć najbledsze pojęcie o usługach menniczych. Zapewne nie warto o tym wspominać, ale ze względów czysto profilaktycznych dodam, że Mennica Polska zajmuje się również płatnościami elektronicznymi, bez czego w XXI wieku firma długo by nie przetrwała. Od ponad dziesięciu lat przedsiębiorstwo znajduje się na łamach Giełdy Papierów Wartościowych, co z pewnością wzbudza liczne emocje wśród giełdowych graczy. Wszyscy jednoznacznie mamy nadzieję, że sukcesy Mennicy Polskiej, które odniosła do tej pory, są jedynie skromnym ułamkiem wszystkich sukcesów, jakie w przyszłości jeszcze odniesie.

Dlaczego dziś nie ma w obiegu monet obcych?

Jedno, co rzuca się w oczy podczas zapoznawania się z historią monet obcych na ziemiach polskich to fakt, że w zasadzie wraz z początkiem zaborów nastąpił ewidentny koniec funkcjonowania monet, które docierały nad Wisłę mimochodem i po prostu przyjmowały się jako dobry środek płatniczy. Nawiasem mówiąc, polskie monety na podobnych zasadach stawały się czasem środkiem płatniczym w innych krajach. Po zaborach i dwóch kolejnych wojnach światowych natomiast zatrzymał się jakikolwiek udział monet obcych w obiegu. Co się zmieniło?
Przede wszystkim, pierwsze monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich były, podobnie jak bilon rodzimy, wykonywane z kruszcu srebrowego, złotego albo miedziowego- przynajmniej zazwyczaj. Dzięki temu udawało się, nawet jeśli nie przyjmowała się wartość nominalna, ustalić w miarę szybko wartość danej monety w konkretnych warunkach. Dziś stopów metali używanych do wytwarzania monet jest mnóstwo, sęk w tym jednak, że o ile złoto czy srebro i miedź w postaci czystej mają spora wartość, o tyle miedzionikiel czy brązal są w zasadzie bezwartościowe bez odbitego stempla menniczego. Poza tym, monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich zazwyczaj badamy z perspektywy setek lat, co daje nam nieco inny ogląd sprawy. I oczywiście- zmieniło się prawo, które wyklucza podobne zmiany.
Nie oznacza to jednak, że monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich należą do przeszłości. W strefie przygranicznej zawsze następuje przemieszanie walut i tam też ich różnorodność jest zawsze największa. Wprawdzie dziś nie jest to już tak proste, bo zasady opodatkowania wielu zniechęcają do prowadzenia transakcji w walutach obcych, ale wciąż jest to fizycznie możliwe.
Monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich kształtowały historię naszego kraju przez tysiąc lat, z grubsza licząc, od pierwszego dirhama, jaki znalazł się na ziemiach polskich- choć czy ktokolwiek może zagwarantować, że wcześniej monety obce do Polski nie docierały? Z cała pewnością jednak trzeba podkreślić, że nie zawsze był to pożądany wpływ. Monety obce często były wykorzystywane do sabotowania gospodarki polskich regionów i znając dzisiejsze możliwości fałszerskie, znacznie lepiej, że wprowadzono takie czy inne regulacje, które uniemożliwiają ponowne zdominowanie rynku przez waluty obce. I bez tego zresztą numizmatycy mają pełne ręce roboty, bo monet obcych na ziemiach polskich było nie mniej niż kilkadziesiąt, licząc jedynie najważniejsze.